I zniknęła.
Po skończonym posiłku Dezyderiusz wrócił do pracy, ale za każdym razem, gdy uderzał w drzewo siekierą, odpadał od niego kawałek w kształcie nierównej łyżki. Nie było sposobu, żeby temu zaradzić. Próbował kilka razy, aż w końcu zrozumiał, że padł ofiarą jakiegoś zaklęcia.
— Ta przeklęta sroka zaczarowała moją siekierę!
Wyrzucił narzędzie i wrócił do ojcowskiego domu.
— Już z powrotem? — zdumiał się ojciec.
— Tak. Lepsze życie razem z tobą w moim własnym domu od jakiejkolwiek przygody.
I ani słowem się nie zająknął o królewskim obwieszczeniu ani o tajemniczej sroce.
Przyszła kolej na średniego syna, Ponuraka.
Ojciec dał mu na drogę zaledwie pięć skudów.
Po dotarciu do miasta Ponurak usłyszał obwieszczenie i postanowił spróbować swoich sił. Przepracował całe przedpołudnie, a potem usiadł u stóp stuletniego kasztanowca i zaczął skubać chleb.