Przyszła kolej na wyprawę najmłodszego syna, chłopca bladego i małomównego, który zwał się Serdecznik.
— Twoi starsi bracia sobie nie poradzili, a ty myślisz, że ci się uda? — zapytał go ojciec.
— Może dla mnie los będzie łaskawszy. Pozwól mi wyjechać, ojcze.
Serdecznik dotarł do miasta, usłyszał królewskie obwieszczenie, po czym postanowił podjąć się tego wyzwania. Po skończonej pracy w lesie usiadł pod wiekowym kasztanowcem i zaczął podjadać chleb.
— Daj mi kawałek! Ja też chcę! — usłyszał nagle.
Chłopiec podniósł wzrok i ujrzał nachyloną ku niemu srokę.
— Masz, biedna istoto!
Rozdrobnił chleb i rzucił go na trawę. Sroka, jedząc okruchy, zapytała:
— Co tu robisz?
Serdecznik opowiedział jej o wyzwaniu, którego się podjął.