— To niesłychane! Chcesz popłynąć z nami statkiem?
I niesamowity biegacz — a zwał się Prędkobiegacz — wsiadł na magiczny statek.
O zmierzchu spotkali kolejnego mężczyznę, który trzymał w dłoni naprężony łuk i namierzał niewidoczny dla nich cel.
— Co robisz, łuczniku? — spytał Serdecznik.
— Celuję do tego zająca, którego widzę w oddali, na tamtej górze.
— Stroisz sobie z nas żarty...
W tym momencie łucznik wypuścił strzałę i powiedział:
— Mam go! Trafiłem! Ale stąd do tej góry będzie z siedem mil i boję się, że ktoś będzie tamtędy przechodził i zabierze moją zdobycz.
— Szybko, Prędkobiegaczu! — rzekł Serdecznik. — Biegnij i zobacz, czy leży tam martwy zając, czy może napotkaliśmy zwykłego pyszałka!
Prędkobiegacz pobiegł i w mgnieniu oka wrócił z zającem.