— To za mało. Zanim pozwolę ci poślubić moją córkę, musisz przejść jeszcze inne próby...

— Jestem gotów się ich podjąć.

— A zatem do dzieła! — rzekł król. — Mam w swoich oborach pięćdziesiąt wołów, które ty lub któryś z twoich towarzyszy musicie zjeść w ciągu ośmiu dni.

— Spróbujemy, wasza wysokość.

Serdecznik powierzył to zadanie Wszystkojadowi i cztery dni później w oborach po wołach nie było ani śladu.

Król był wyraźnie niepocieszony, gdyż i przegrał starcie, i stracił zwierzęta.

— To za mało! — rzekł do Serdecznika. — Posiłek należy popić. Mam w swoich piwnicach pięćdziesiąt beczek skwaśniałego wina. Daję ci osiem dni, żebyś je wypił, ty lub któryś z twoich towarzyszy.

— Wszystkopiju, to jest zadanie dla ciebie.

W osiem dni piwnice były puste.

„Kimże jest ten młodzieniec i jego towarzysze?” — zastanawiał się zaniepokojony król, zupełnie nie wiedząc, jak sobie z nimi poradzić.