— Nie, rozwiniemy się jako samodzielna siła. Potem przyjdziemy do was jako równi do równych. Nie będzie zależności, nie będzie hierarchii.
Na tym się rozstali.
Grabież odarła masy ze wszystkiego — rząd wśród rozlewu krwi zbierał srebro, złoto, futra, gotówkę. A bojowa młodzież żydowska jadała suchy chleb, mieszkała po strychach, piwnicach, chodziła w podartych butach, w jednej koszuli i z trudem zdobywała pieniądze na podróż. Czyż trzeba się było wahać? Nie, nie było środka, który się mógł okazać niegodny: każda droga była słuszna, jeśli prowadziła do celu i jeśli dyktowała ją konieczność historyczna.
Zabrali się do [zatarte]. Pracy im nie przybyło, odpowiedzialności też nie. Poprawiło się tylko samopoczucie. Liczyli wyłącznie na siebie i to dawało im radość. Wstąpili więc w tę nową fazę pełni odwagi i z miejsca przeprowadzili reorganizację.
Finanse już od dawna domagały się reorganizacji. Budżet przewidywał tysiące złotych tygodniowo. Ludzi przybywało, a ich utrzymanie, aczkolwiek skromne, stawało się w sumie poważną pozycją. Nadto administracja, rozjazdy, a przede wszystkim zakupno49 broni pochłaniało tysiące za tysiącami. W kasie był stale deficyt.
Romek był referentem kasowym. Nie wiadomo, skąd zdobywał tyle pieniędzy. Faktem było, że ilekroć zasępiały się twarze na myśl o tym, że znów nie ma pieniędzy na najważniejszy wydatek, zjawiał się z grubo wypchanym portfelem i ratował sytuację. Przy pierwszym obliczeniu kasa była mu dłużna 11000 złotych. Biuro techniczne przynosiło dość poważne dochody, były one jednak niewystarczające. Trzeba było zdobyć większą sumę pieniędzy i to drogą — z mieszczańskiego punktu widzenia — niekoniecznie uczciwą. Czas już był najwyższy porzucić te skrupuły. Ciężko zapracowany pieniądz żydowski wśród mordów przeszedł w ręce rządu.
Nowe zadania wyłoniły się przed piątką. Wzmocniono ją o dwóch ludzi. Przybył Harry50 z grupy Mańka, i Ignac51 z grupy Romka. Harry barczysty, powolny, rozważny chłop, Ignaś młody, zwinny, zawzięty chłopak. Podzielono ich na dwie grupy. Edwin, Emil, Harry, trzej rośli o imponującej postawie, kulturze światowców, znajomości języków, zaopatrzeni w broń i odpowiednie dokumenty, ruszali na zdobycie.
Każdą zdobytą sumę mieli odprowadzić do rąk kierownictwa w Krakowie. Ich łącznikiem została Hela. Tak przystąpiono do realizacji pierwszego zadania.
Benek, Zyga, Ignaś, Adaś wyruszyli w lasy. Mieli obrać teren działania, zbadać gruntownie okolice, zorientować się w obiektach, słowem, przygotować grunt pod samodzielną pracę. To było drugie zadanie.
Teren obrony w lesie miał zostać otoczony siecią mieszkań prywatnych, każde z nich miało być urządzone, zamieszkałe stale przez jedną osobę. Po każdej robocie chłopcy mieli opuszczać las i przeczekać tydzień lub dwa w mieście, w mieszkaniu. To było trzecie.