[Luźna notatka na tej kartce]

[zatarte] Żydzi [zatarte] męczeńską śmiercią i jak młodzi, porwali za broń, bo żądni byli odwetu.

Niezależnie od tego, że nie ustalono jeszcze wspólnego poglądu, należało zorientować się w możliwościach tak, by na wypadek pozytywnej odpowiedzi móc od razu przystąpić do przeprawy.

Równocześnie, w samym środku ruchu, odezwał się głos, który poruszył podobne zagadnienia.

Józek wtedy był w Kielcach61. Tam dokoła jego osoby i częściowo też Antka skupiała się grupa młodzieży62. Kontakt między Kielcami a Krakowem był bardzo ożywiony. Na linii tej kursowała przeważnie Justyna. Ostatnio Józek zawiadomił, że pozyskał dla sprawy swego przyjaciela, Władysława63.

Łączyła ich obydwóch wspólna platforma artystyczna. Józek celował w krytyce literackiej. Władysław raczej skłaniał się do dramatu. Mieli swe zamknięte środowisko młodych artystów, którzy rzadko wychodzili poza granice swej twórczości. Nie angażowali się w żadnej sprawie społecznej, byli wszyscy z typu pięknoduchów, których myśl zdobywała świat cały, a którzy w życiu praktycznym byli niezaradni jak małe dzieci.

Dopiero gdy [zatarte] w Kopalinach wciągnęła Józka w ruch, obudziło się w nim tyle młodzieńczej [zatarte] w krótkim czasie począł wykazywać szczere przywiązanie do ruchu, w tej zaś chwili pełen był już oddania. Justyna pojechała, by z Józkiem i Władysławem pomówić o ich nowych projektach.

— Siedzimy tu z dala od was, a nie będąc w samym środku roboty, widzimy pewne rzeczy w innym świetle. Wasza uwaga jest skoncentrowana dokoła roboty partyzanckiej, a tu cały szereg piekących spraw nie daje nam spokoju. Pomyśl, że z wszystkich naszych przyjaciół, nie tylko młodych literatów, ale z całego koła artystów żydowskich, talentów dopiero rozkwitających czy w pełni rozwoju, pozostali nieliczni zupełnie. A i ci powoli wykańczają się, giną głodową śmiercią, jeśli „wysiedlenie” nie zwiało ich do reszty. Nie wiadomo, kto z nas przetrwa, ale...

— Myślę, że nikt — wtrąciła Justa.

— W każdym razie, jeśli ktokolwiek ma przetrwać, to raczej oni, ci wybrani, ci, przez których przemawia duch całego narodu. Czy rozumiesz, że dziś już wyjałowieni jesteśmy do ostatka? Że te resztki, które trzymają się, na razie są bezbarwne, pozbawione najlepszych jednostek? Ale jeszcze tu i ówdzie wyłowić można wielkie wartości i zadaniem bojowej młodzieży — uważam — jest osłaniać je przed zagładą. Jest to zadanie równie wzniosłe jak robota powstańcza. Czy nie sądzisz?