— Dokąd one idą?

Mira była blada jak płótno.

— Wejdźmy do bramy — zauważyła Justa przezornie — ktoś może nas rozpoznać.

— Widzisz Tośkę72?

W drugim rzędzie szła wyprostowana, bez okrycia głowy, a ciemne włosy spływały jej na ramiona.

Gdyby z nią móc choćby jedno słowo zamienić, dowiedzieć się, kto, gdzie, jak?

— Przeczekajmy w bramie — nalegała Justa — nie trzeba się teraz narażać.

[Luka w rękopisie]

— Nic nie wiem.

— Ale jak tam jest? Jakeście się wydostali do pracy?