— Koguci Zaułek, wielmożny panie?
— Tak jest. Tylko prędko.
Znów pojazd ruszył nieco dalej. Znów się zatrzymał.
Na miłość Boga, co to znaczy?
— Koguci Zaułek, wielmożny panie?
— Tak jest. Właśnie.
— Na Koguci Zaułek nie mogę jechać.
— Dlaczegóż nie?
— Wszędzie bruki powyjmowane. Żydowskie miasto całe przerabiają.
— Proszę więc jechać tak daleko, jak można, ale teraz, jak najprędzej.