Tam w górze musiał to być mój pokój i poznałem po dawnych obiciach, co zostały.
W sąsiedztwie pracownia Saviolego.
Naraz uczułem w sercu próżnię. Jakie to osobliwe! Pracownia! Angelina!
Jakże daleko, jak niewymownie daleko było to wszystko ode mnie.
Obróciłem się: z domu, w którym mieszkał Wassertrum, nie pozostał kamień na kamieniu! Wszystko zrównane z ziemią: sklep tandeciarza481, suterena482 Charouska — — — wszystko, wszystko!
„Człowiek przechodzi tędy jak cień” — przypomniały mi się słowa, które kiedyś czytałem.
Zapytałem robotnika, czy nie wie przypadkiem, gdzie mieszkają ludzie, którzy się stąd wyprowadzili; czy może znał archiwariusza Szemajaha Hillela?
— Niks dajcz483! — była odpowiedź.
Dałam temu człowiekowi florena484; natychmiast niemal zaczął rozumieć po niemiecku, ale nie mógł mi dać żadnego objaśnienia.
Również żaden z jego towarzyszów.