Od mroków nocy — do białego ranku!

Tak! ja się modlę i modlić mam prawo,

Choćbym nie słuchał niekrwawej pamiątki,

Kiedy w mym sercu noszę mękę krwawą

Bólów, co przeszły, i przyszłych początki,

Kiedy się modlę własnej krwi pożarem,

I krzykiem skargi, która płynie ze mnie,

I myśli moich rozpętanym gwarem,

Które mi szepcą, że wszystko — daremnie!

I tę modlitwę sprawiam bez ustanku