Z wiérzbą mą siostrą śmiechy dziecinne,

I z różą pieszczotę.

Miękką kołyskę z mchu na posłanie,

Wierną zasłonę z drzew na wiatr ostry,

I.... już mi tylko umrzeć zostanie

Na łonie méj siostry!»

A jam pomyślał: wieszczu nieznany!

Liczne poświsty ciebie owieją,

Wyrwą z łodygi kwiatek różany,

I listki rozsieją.