Tak, jak wielkim pożarem kiedy ogień bucha,
Wylaną wodą jeszcze bardziéj się rozdraźni,
I ze złości ogromnym wyziéwa płomieniem,
A bliźnie słupy ognia jednakiém dążeniem,
Mimo wszystkie przeszkody, wybiegają w górę,
Wyradzają się w kłęby dymne i ponure,
Pozdrawiają się wzajem, jak brat zdrowi brata,
I spotkają się wreszcie u wierzchołka świata.
Tak i nasze dwie dusze, uczuciem zżarzone,
Spojone wiecznym węzłem, dążą w jednę stronę,