Nie powróci już wiosna, o Matko nieśmiertelna! Pomimo miłości nie mogę przeniknąć twej istoty! Chciałbym okryć się suknią ubarwioną jak twoja! Zazdroszczę ci łona nabrzmiałego mlekiem, długich twoich włosów, szerokich bioder, z których wychodzą na świat istoty! Czemuż nie jestem tobą? Czemuż nie jestem kobietą? Nie, nigdy, odejdź! Moja męskość jest mi wstrętna!

Ostrym kamieniem się kastruje, potem zaczyna biegać jak szalony, unosząc w powietrzu obcięty swój członek.

Kapłani czynią jak bóg, wierni czynią jak kapłani. Mężczyźni i kobiety wymieniają odzież, całują się; i ten kołowrót ciał pokrwawionych oddala się, gdy tymczasem głosy, huczące wciąż, stają się coraz krzykliwsze i ostrzejsze, jak głosy pogrzebowe.

Wielki katafalk, okryty purpurą, z łożem hebanowym na szczycie, otoczony dokoła pochodniami i szeregiem koszyków z srebrnych filigranów262, w których zielenieje sałata, ślaz i koper. Na stopniach od góry do dołu siedzą kobiety ubrane czarno, z rozwiązanym pasem, bose, z twarzą tęskną, trzymając w ręku wielkie bukiety.

Na ziemi, w rogach estrady, urny alabastrowe, pełne myrry263, dymią powoli.

Na łożu widać trupa mężczyzny. Krew mu wycieka z uda. Ramię ma obwisłe, a wyjący pies liże jego paznokcie.

Szereg pochodni zbyt bliskich nie pozwala dostrzec jego twarzy. Antoniego chwyta niepokój, boi się, że pozna kogoś.

Łkanie kobiet przerywa się i po chwili milczenia

WSZYSTKIE

razem śpiewają psalm