Piękny, piękny! On jest piękny! Dość spałeś, podnieś głowę! Wstań!

Odetchnij wonią bukietów! To narcyzy i anemony w ogrodach, zerwane dla twojej rozkoszy! Zbudź się, nie trwóż nas!

Mów! Czego ci trzeba? Czy chcesz pić wino? Czy chcesz spać w naszych łożach? Czy chcesz jeść miodownik w kształcie małych ptaszków?

Naciskajmy jego biodra! Całujmy jego piersi! Uważ! Czy ty czujesz nasze palce opierścienione, jak dotykają twego ciała, nasze wargi, jak szukają twych warg, nasze włosy, jak muskają twe uda, o boże zemdlony, głuchy na nasze modlitwy!

Wydają krzyki, kaleczą sobie twarz paznokciami, potem milkną. A wycie psa słychać nieustannie...

Biada, biada! Krew czarna płynie po jego ciele śnieżystym! Kolana jego się skręcają, żebra się zapadają. Kwiaty jego twarzy zwilżyły purpurę! Umarł, umarł! Płaczmy! rozpaczajmy!

I szeregiem kładą między pochodnie swoje długie włosy, podobne z daleka do wężów czarnych lub złocistych, a katafalk z lekka opada do poziomu jaskini, ciemnego grobowca ziejącego z tyłu.

Wówczas

KOBIETA

pochyla się nad trupem.