Niebo pociemniało.
WENUS
od zimna zsiniała drży
Wstęgą swojego pasa tworzyłam cały widnokrąg Hellady!
Pola jej świeciły różami moich jagód, jej brzegi były wycięte podług kształtu moich warg, a jej góry, bielsze niż moje gołębie, drżały pod ręką snycerzy. Znajdowano mą duszę w układzie nut, w uczesaniach głowy, w rozmowie filozofów, w urządzeniu rzeczy pospolitych. Ale nazbyt kochałam ludzi. Amor mnie zbezcześcił.
Z płaczem upada na wznak.
Świat jest wstrętny. Powietrza brak mojej piersi.
O Merkury, wynalazco liry i przewoźniku dusz, unieś mnie!...
Kładzie palec na ustach i opisując w powietrzu ogromną parabolę, spada w otchłań.
Nie widać nic. Mrok zupełny. Tymczasem z oczu Hilariona błyskają jakby ognie czerwone.