Bellona339 krwawi swe lica, ale z nich już nie sączy się krew, co oczyszczała pobożnych.
ANTONI
Łaski, dość! Oni mnie męczą!...
HILARION
Niegdyś bawili!
I pokazuje mu w gaju jarzębinowym nagą kobietę na czworakach jak zwierzę. Czarny człowiek gwałci ją z tyłu, trzymając w każdej ręce pochodnię.
To bogini Aricia i demon Virbius340. Kapłanem jej, królem lasów, musiał być zabójca, a niewolnicy, zbiegi, obdzieracze trupów, zbójcy z drogi Salaryjskiej341, kulawi z mostu Sublickiego342, całe robactwo z nor Suburry343, nie miało droższego bóstwa.
Patrycjuszki z czasów Marka Antonina wolały Libitinę344.
I pokazuje mu w gaju cyprysów i róż drugą kobietę przyodzianą w gazę. Uśmiecha się, a dokoła niej łopaty, tragi, czarne materie, różne narzędzia pogrzebowe. Diamenty jej błyszczą z dala pod pajęczyną. Larwy jak szkielety przeświecają kośćmi poprzez gałęzie, a Widziadła, Lemury345, rozpostarły skrzydła jak nietoperze.
Na skraju pola bóg Terminus346 wyrwany z ziemi, pokryty śmieciem, chyli się w dół.