Na miedzy wielki trup Wertumna347 pożerają psy czerwone.

Bogowie sielscy: Sartor, Sarvator, Vervactor, Collins, Vallona, Hostilinus odchodzą z płaczem, w płaszczach i kapturach, a każdy ma w ręku motykę, widły, plecionki, oszczepy.

HILARION

Ich to dusza budziła rozkwit wiosek i gołębników, i sadzawek, gdzie żyły ślimaki i kurników sieciami pokrytych, i ciepłych stajen pachnących cedrem.

Bronili całej tej biednej czerni, która wlokła kajdany swoich nóg po kamieniach sabińskich348, tych, co dźwiękiem trąbki przywoływali trzodę chlewną, tych, co winogrona zbierali na szczycie wiązów, tych, co pędzili ścieżkami osły z nawozem na grzbiecie. Rolnik dysząc nad rękojeścią pługa, modlił się do nich o wzmocnienie ramienia, a krowiarze w cieniu lip przy dzieżach mleka na przemian śpiewali im chwałę na fujarkach trzcinowych.

Antoni wzdycha.

I pośrodku izby, na wzniesieniu, ukazuje się łoże z kości słoniowej, a naokoło stoją ludzie trzymający w ręku pochodnie sosnowe.

To bogowie małżeństwa, czekają nowo zaślubionej. Domiduca ją przyprowadzała, Virgo rozwiązywała jej pas, Subigo rozkładała na łożu, a Praema odsuwała ramiona, słodkie wyrazy szepcząc jej do ucha.

Ale ona nie przyjdzie! Więc inne mają odejść: Nona i Decima dozorczynie chorych, trzej Nixii połogowi, dwie mamki Educa i Potina oraz Carna kołysalnica, której bukiet tarninowy złe sny oddala od dziecka.

Później Ossipago wyprostowałaby dziecku kolana, Barbatus dałby mu brodę, Stimula — pierwsze żądze, Volupia — pierwsze rozkosze, Fabulinus nauczyłby go mowy, Numera — liczenia, Camoena — śpiewu, Consus — myślenia.