— Niestety, nie rozporządzam w danej chwili 5000 franków, droga kuzynko.

Wydała z siebie coś w rodzaju okrzyku boleści.

— Och! proszę cię o to... bardzo cię proszę, postaraj się...

Poczęła się egzaltować, splotła ręce w błagalnym geście!... Zauważyłem przytem zmianę tonu w jej głosie... Rozpłakawszy się, poczęła bełkotać, pod nękającym wpływem rozkazu, który ją ujarzmił.

— Och! błagam cię... Gdybyś wiedział, jak cierpię... Potrzeba mi tych pieniędzy dziś jeszcze...

Zlitowałem się nad nią.

— W takim razie będziesz je mieć niezawodnie. Przysięgam ci.

— O dzięki! dzięki!... Jakiś ty dobry!

Teraz jednak zapytałem ją:

— Czy sobie przypominasz, co się u was działo wczoraj wieczór?