— Co to jest?! — wyszeptała do małego Pepi Glückaufa przerażona kobieta.
— To Termopile! — odpowiedział Pepi, który stał z boku i przyglądał się temu z zazdrością. — Ja nie mogłem polec, bo jestem Persem!
Ale nieczuła na wzniosłą chwilę historyczną dozorczyni wzruszyła tylko z pogardą ramionami:
— I to ma być nauka! Świrki9! Jak Boga kocham: świrki! — mruknęła. A potem dodała już głośno i niezbyt uprzejmie — A gdzie tu jest jaki opiekun? Bo pan gospodarz powiedział, że nie będzie już dłużej czekał z czynszem i żeby mu zaraz zapłacić!
Pan Piotruś, który jako król Leonidas poległ wraz ze swymi rycerzami, podniósł się, spojrzał ponuro na zuchwałą babę, zakłócającą mu spokój wieczny, wspomniał na pustki w kasie świetlicy i odparł dumnie:
— Niech przyjdzie i niech weźmie!...
Jednakże w zabawach z panem Piotrusiem trzeba było bardzo uważać, aby nie przekroczyć pewnych granic, na które pan Piotruś był niezmiernie wrażliwy, gdyż wówczas pan Piotruś obrażał się na winowajcę. Pozostawać zaś pod ciężarem obrazy i żalu pana Piotrusia było stokroć gorzej i ciężej, niż być wyrzuconym z sali za kołnierz lub otrzymać porządnego szturchańca od pana Piotra.
Tak więc np. wolno się było siłować, ale nie wolno się było bić, a już pod żadnym pozorem nie wolno było silniejszemu chłopcu uderzyć słabszego.
Wolno było zakląć, ale nie wolno było nikogo „wyzywać”.
Wolno było wyprawiać najdziksze harce, ale nie wolno było ze złośliwym zamiarem narazić kolegi na najmniejsze choćby niebezpieczeństwo.