Ale podstępny Józek udał, że nie słyszy i westchnął znowu:
— Ale mnie się zda je, że nie potrafiłby pan!
Chłopcy zaś zaczęli mu przyświadczać.
— Ale! Gdzie tam! Dorosły tego nigdy nie potrafi! To nie jest zabawa dla pana...
I wtedy pan Piotruś zatriumfował nagle nad panem Piotrem.
— Dawać mi tu w tej chwili stołek! Franek! Siadaj!
Kiedy po kilku minutach panna Ela weszła do świetlicy, zastała pana Piotra i wszystkich chłopców zaabsorbowanych zakazaną grą.
— Panie Piotrze! — krzyknęła zdumiona i zgorszona.
Pan Piotruś opamiętał się natychmiast.
Stał przed panną Elą zmieszany i zgnębiony, jak schwytany na gorącym uczynku uczniak. I gdy chłopcy zobaczyli „swego” Piotrusia w tak upokarzającej sytuacji, zrobiło się im strasznie przykro i wstyd, bo poczuli, że właściwie to oni są tutaj winni. Nikt jednak nie wiedział, co zrobić i jak postąpić, żeby mu pomóc.