Policja czy — „oni”?

Oni!

Krótki, urwany sygnał i cała gromada wypada z zasadzki!

„Wrogie plemię” rzuca się do ucieczki.

Nie! Nie ujdziecie tak łatwo! Oddział Józka jest tylko garstką w gromadzie bratnich oddziałów!

Krzyczeć! Bić! Gonić!

Ale oto przeciągłe gwizdki policyjne przecinają już ze wszystkich stron powietrze i nagle z prawa i z lewa (zupełnie jak w filmie!) wysypują się policjanci, a po bruku łomoczą (o rozkoszy!) kopyta konnicy!

Być ściganym przez konnicę!

Przez prawdziwą konnicę!

Chłopcy pędzą aż do utraty tchu, choć od dawna już nikt ich nie goni. Wydaje im się, że to i oni galopują na koniach. (Pochylają się w pędzie ku przodowi, mocno trzymają się w strzemionach, a niewidzialne rumaki niosą ich jak wiatr!...)