— Ale sam przecież powiedziałeś panu Stachowi, że Żydy są złodzieje i zawsze tylko czekają, żeby katolika oszwabić! — mówi Kazik.
— To jest prawda... — przyznaje zmieszany Janek. — To jest prawda... Ale... są przecie i inni!
— Tak! — zgadzają się pośpiesznie chłopcy. — Nawet zupełnie inni!
— Można nawet powiedzieć — niepodobni do Żydów!
— No, a do kogo podobni? — rzuca szydersko, niespodzianie dla samego siebie Józek. — Do kogo jest podobny Piotruś?
— Jak to do kogo? — dziwi się Franek. — No... do Polaków.
— A czy ty między Polakami masz dużo Piotrusiów? Więc skąd ty możesz wiedzieć, że na przykład jakiś Żyd nie powie na pana Stacha: „To jest zupełnie inny Polak. On nawet nie jest podobny do Polaka. On jest zupełnie jak Żyd”.
— Także coś!
— Widzisz go, jaki się żydowski przyjaciel znalazł!
Ale Józek mówi tym samym szyderskim tonem: