Nie stawiał zresztą nigdy czoła w otwartej bójce. Wiedział przecież z doświadczenia, że każdy z jego współzawodników ma jakichś przyjaciół, jakiegoś „kindera”20, jakąś grupę, w której może znaleźć oparcie. On natomiast jest zupełnie sam.
A zresztą — skrzypce.
Każda bójka mogła narazić skrzypce. A skrzypce to był chleb, to była jak gdyby przepustka, ułatwiająca wślizgnięcie się tam, gdzie bez nich niepodobna by się dostać, to był wreszcie może — jedyny przyjaciel i ostoja. Jeśli nie zdołał uciec przed napastnikami, to ukrywał je na piersiach pod kurtką, garbił się, kurczył i poddawał cierpliwie plecy pod twarde, spadające na nie bezlitośnie kułaki21, byle tylko ochronić i obronić skrzypce.
Zresztą — był wesoły.
Głód, chłód i bicie przywykł znosić podobnie, jak się znosi zmiany pogody. Ludzie zaś nie byli dla niego kimś, od kogo można by oczekiwać opieki czy pomocy. Dzielił ich na zwierzynę, na którą się poluje, to jest tych, od których można coś dostać, zarobić czy wyłudzić, i na współzawodników w tym polowaniu, których trzeba starannie, czujnie omijać.
Jakim sposobem znalazł się pewnego dnia na progu świetlicy? Pewnie dowiedział się, że istnieje takie schronienie, że jest w nim ciepło i sucho i można się napić gorącej herbaty. A tego dnia padał od rana deszcz ze śniegiem, wiał przenikliwy wiatr i nigdzie niepodobna było zarobić ani grosza. Jego drżący z zimna głos nie docierał do mieszkań przez szczelnie zamknięte okna, a na ulicy przechodnie mijali go szybko, wtulając nosy w wysoko podniesione kołnierze palt. Na domiar złego bał się, że skrzypce zmokną i musiał okręcić je kurtką, a pod kurtką nie miał niczego prócz starej, podartej kamizelki.
Stanął więc w progu świetlicy, z której buchało światło, ciepło, wesoły gwar głosów i nęcący brzęk łyżeczek. Wahał się jednak jeszcze. Nie był widocznie przyzwyczajony do zbyt wielkiej serdeczności ze strony rówieśników.
Ale pan Piotruś dostrzegł go i powiedział:
— A co to za dureń stoi tam w drzwiach i zimna napuszcza?!
I od razu trzeba było zamknąć drzwi z tej albo z tamtej strony.