— Od początku zaczynamy czy od środka?

A potem przykazał twardo już i bez śmiechu:

— A bierz głęboko!

I poprowadził konie.

Pług zarył się w ziemię.

Czarne skiby odwalały się jedne za drugimi.

Tłuste, białe pędraki wypełzały zdziwione z ziemi.

Wrony kołysały się w bardzo bladym, trochę przemarzniętym błękicie nieba i spadały za pługiem, żerując.

Opodal stała gromadka bab i dzieci i przyglądała się oraczom w niemym podziwie.

Wreszcie jedna z kobiet powiedziała: