A nie wiedział wcale, że pierścień, który od królewny otrzymał, dawał mu władzę tajemną nad morzem.
Wróżka Wiwiana obdarzy go ametystem moc cudowną i tajemniczą mającym...
O księciu Gotfrydzie opowieść dziesiąta
Było starym obyczajem na dworze króla Zygmunta, że rycerze, zabawiając się przy kielichach, wdzięki swych dam chwalili i że każdy z nich opowiadał, jakich czynów na cześć pani swej dokonać byłby gotów.
Była to zabawa bardzo przez rycerzy lubiana i każdy z nich starał się towarzysza w przechwałkach prześcignąć.
I tym razem, szlachetni panowie, bawiono się bardzo wesoło i żaden rycerz nie chciał ustąpić drugiemu w rycerskim animuszu92 i fantazji.
Rzekł tedy hrabia Artur, „Zapalczywym” zwany:
— Piękna, najpiękniejsza ze wszystkich dam jest pani moja, Blanka o promiennych oczach, i na jej cześć gotów jestem wyzwać i pokonać siedmiu rycerzy, nie po kolei, a jednocześnie ze wszystkimi walcząc.
— Niewielki zaprawdę byłby to czyn, zbyt mały, by uczcić panią moją, Jolantę o srebrnym głosie i białych dłoniach — rzekł na to zaraz Jan, rycerz młody i pełen dworności, dla wdzięcznej swej postaci „Pięknym” zwany. — Co do mnie, to gotów jestem, by uczcić mą panią, samotnie w łódeczce rybackiej przejechać przez zatokę Morskich Potworów, a wiadomo wam wszystkim, że w zatokę tę największy i najmocniejszy statek zapuścić się nie odważy. Co mówię! Gotów jestem przepłynąć ją, nie zważając ani na wiry, ani na głębie, ani na wodne potwory.
I tak przechwalali się jeden przez drugiego.