RUPRECHT

Owóż uliczką idę se lipową,

a kiedym podszedł, gdzie lipy najgęstsze

i ciemno tak jak w katedrze utrechckiej,

posłyszę nagle, jak furtka zaskrzypi!

Ha, myślę, Ewka nie śpi jeszcze widać.

I ucieszony, tam, skąd uszy moje

oną mi wieść przyniosły, ślę swe oczy,

a gdy wracają, łajam je, że ślepe,

i po raz drugi ślę je znów w te pędy,