Czyżem ci ręki na zgodę nie dała,
gdyś mnie zapytał: „Chcesz mnie, Ewuś?” Powiedz
Myślisz, żeś nie wart szewca-kuternogi?
A choćbyś nawet przez dziurkę od klucza
ujrzał nas razem pijących ze dzbana,
jeszcześ ty sobie pomyśleć był winien:
„Ewka uczciwa, musi wyjść z honorem,
jeśli nie na tym, to na tamtym świecie,
gdy do nowego zmartwychwstaniem życia”.