„Nie — mówi — nie, Ewuniu, jako żywo!”

„Więc go w ateście jeszcze nie ma?” — pytam.

„Nie wiem — i powiada — co ci się dziś stało.

Przecież ci mówię, żem się darmo trudził,

żeby go z swojej pamięci wydobyć,

kiedyśmy z panem fizykiem dziś rano

fabrykowali atest ten w urzędzie”.

„Tak? — mówię — zatem to nie atest żaden,

ale, za waszym pozwoleniem, świstek,

mnie zaś atestu trzeba porządnego!”