Aj, żem, do kata, całkiem też nie zmilczał!

Ktoś inny! Ewuś! mojaś ty!

EWA

A wówczas

matka przede mną stają, blada, wiecie.

że niczym śmierć, zaś wargi jej się trzęsą,

staną przede mną i w boki się wsparłszy:

„Kto to był? — mówią. — Kto?” — pytają, ja zaś:

„Święty Józefie — wołam — i Maryjo!

Co sobie matka myślą też?” A wtedy: