Na nic mu nie zda się kunszt wyścigowy,

W którym jest mistrzem: już konie sprzed woza

W tył, przerażone, odwracają głowy

Ku jego bata ciosom opętanym.

W uprzęży własnej kłębie pogmatwanym

Walą się konie, wóz i Jowiszowy

Syn, Achil, dumny i promiennolicy,

Ciasno schwytany, jak gdyby w pętlicy!

ANTILOCHUS

Szaleniec? Dokąd zmierza...?