Słucha — i biegnie — znów stanął na chwilę...

Jak młody jeleń, który w górskiej ciszy

Lwa dalekiego poryki posłyszy.

Woła: „Odysie!”, głuchym głosem, potem

Ogląda się nieśmiało. „Diomedzie!”

I do przyjaciół chce uciec z powrotem:

I jest odcięty. W ostatecznej biedzie

Podnosi ręce i kryje się w sośnie,

Co ciemne włosy zwiesiła żałośnie.

Królowa nasza zbliża się tymczasem