Ze sforą dogów — i jak strzelec czujny,
Rozgląda się po wzgórzach i pod lasem —
I gdy on sosny rozsuwa gąszcz bujny,
By upaść do jej nóg, ona zawoła:
„Jelenia rogi zdradziły u czoła!”
Z obłędem w oczach grot ostry zakłada,
Napina łuk, aż się ucałowały
Dwa jego końce... mierzy... świstem strzały
Szyję na wylot przeszywa! On pada!
Już pośród naszych okrzyki zagrzmiały.