Co przez mych zwycięstw dziki szał
Z szumem łopotu doń się skrada?
Już odpoczywać mamy śmiele
Po zakończonym jakby dziele?
Zżęty, związany w mocne snopy,
Plon żniw bogatych niby góra
W stogach nam rośnie w nieba stropy:
Lecz nad nim zwisa czarna chmura
I gromem grozi w dół ponura.
Pobitej tej młodzieńców chmary