— Ot! i trafiłaś, kochanko moja! Właśnie Latzack... jakże go dalej? Romantycznie tam. Powietrze doskonałe i cisza taka.... samotnia...
— To wujaszek nie spotkał nikogo — zapytałam z pewną iskrą nadziei.
— I owszem. Spotkałem panią Idalię z doktorem. Siedzieli sobie na ławeczce jak para turkaweczek.
— A wujaszek poszedł dalej?
— Nie, kochanko moja! I ja także usiadłem.
— Po co? — wykrzyknęłam.
Wujaszek otworzył swoje turkusowe oczy.
— Jak to po co? Aby „usiąść” oczywiście.
Nastała chwila milczenia. Byłam zupełnie zgnębioną.
— I... i o czym żeście państwo rozmawiali? — spytałam wreszcie.