— Dziękuję, wyborne — odpowiada „On”, tak ostrożnie i półgębkiem nadgryzając kuraka, jak gdyby się obawiał, że go sparzy.

— Już to mogę się pochwalić, że u mnie drób na całą okolicę najlepszy. Moje hamburskie czubatki261 były przeszłego roku na wystawie. Ignaś zawsze się ze mnie śmieje, że się z nimi pieszczę jak z dziećmi. Doprawdy!

I rozśmiawszy się sama z zadowoleniem, oblizuje z lekka końce palców i niedojedzone resztki za okno wyrzuca.

Jej towarzysz czyni to samo, bez oblizania palców w każdym razie. Owszem, wyciera je woniejącą Opoponaxem262 chusteczką, starannie i powoli.

— Więc pani jesteś zupełnie szczęśliwą? — odzywa się po chwili, przypatrując się z zajęciem swoim długim, błyszczącym paznokciom, których wzorowe utrzymanie musi mieć jeszcze i tę dobrą stronę, że mu parę godzin co dzień zabija.

— Najzupełniej. To jest, aby być z panem szczerą, muszę się przyznać, że z początku czegoś mi niby brakowało. Czego? Sama nie wiem, bo Ignaś był zawsze dla mnie bardzo dobry i kochał mnie, i wszystko, ale ja byłam jakaś dziwna... Nudziło mi się na wsi; nie wiedziałam nigdy o czym z nim rozmawiać... to nie tak, jak z panem, cośmy nieraz godziny całe przerozmawiali... pamięta pan? Ja wtedy byłam jeszcze pasjonowana do rozmaitych rzeczy, które wcale nie obchodziły Ignasia. Po obiedzie, na przykład, lubiłam z jaką godzinkę poczytać, a on... lubił wtedy drzemać. Z początku myślałam, że go do mego upodobania nakłonię, próbowałam na głos czytywać, ale regularnie nim pierwszą stronicę przewróciłam, mój pan mąż już chrapał. Nic dziwnego... w polu cały dzień. A mnie to raziło przecież na razie. Lecz z czasem oswoiłam się... czytałam sobie po cichu, a potem...

I uśmiecha się, nie kończąc zdania.

— Cóż potem?

— Potem? Sama nauczyłam się drzemać.

Na dnie tego prostodusznego wyznania, tkwi wielka życiowa prawda. Jeżeli w czym kobieta najpodobniejszą jest do powoju, to w tej łatwości, z jaką nagina się w dół i w górę do umysłowego poziomu mężczyzny. Rozumny mąż ograniczonej żony, nic na tym nie straci, podczas, gdy dość wysoka nawet inteligencja niewieścia w codziennym obcowaniu z człowiekiem niewykształconym dziwnie ścieśnia się i maleje.