— Dlaczego? — pyta pani Klara naiwnie.
— Bo widzę, że tylko jedna filiżanka jest w użyciu.
— Ach! Bo my... — zaczyna pani Klara i urywa raptem, oblewając się ponsem.
Pan Albin wybucha śmiechem.
— Bo my, Zeniu... — chce kończyć, ale młoda kobieta pośpiesznie zasłania mu rączką usta.
— Nie, Nunku! Wstydź się! Jak można!...
— Co my? Co my? — podchwytuje pan Zenon, wpół ubawiony, wpół jakby rozrzewniony, spoglądając na promieniejącą szczęściem parę.
— Bo my pijemy kawę zawsze z jednej filiżanki — wykrztusza pan Albin po przez paluszki żony.
— Brawo! — woła pan Zenon. — Brawo! To pozwólcież staremu usiąść tu, przy was, i bądźcie z nim, jak gdyby go nie było. Doprawdy, warto z tak daleka przyjechać, aby na coś podobnego popatrzeć. Niech żyje czwarta filiżanka czarnej kawy!