— Czternaście dziesiątek! — rzekła Ela.
— Spać! — odrzucił energicznie proboszcz. Czternaście panien. Wszystkie mądre, bo przyszły do mnie...
— Nie odchodź no, panie Bolesławie, bo z tobą dobrze się dzieje — mówił dalej. — Karta wywinęła koziołka na wiwat naszej sprawie. Nie, nie, moje Rajskie Kurczątko — dodał, zwracając się do Eli — nie dziabniesz już ani jednej lewy. To darmo.
Wziąłem ogrodowy stołek i usiadłem z boku, czekając na rozegranie partii. Chciałem pospacerować trochę z Elą po ogrodzie, powiedzieć jej, o czym na ławce dumałem i w duchu irytowałem się na księdza, że ją więzi przy kartach. Jaką jednak anielską cierpliwość miała ta dziewczyna! Żeby choć cień znudzenia zacienił marmurową pogodę jej rysów! To był przynajmniej jeden szacowny przymiot na żonę...
Bo nie wiem dlaczego, od tej rozmowy przy oknie, moja kuzynka nasuwała mi ciągle myśli o małżeństwie i żonie. Przymierzałem jej, mówiąc figurycznie, tę formę kobiecości, ulepioną według mego widzimisię i badałem, o ile na nią za ciasna lub za szeroka, z takiem zajęciem, jak gdyby mi na tym osobiście zależało.
Nagłe pytanie proboszcza zwróciło moje myśli w zupełnie inną stronę.
— Jakże tam z rozprawą? — zagadnął, tasując karty. — Pracuje się nad nią... co? Warto by. Cisza wiejska, doskonały sos do takich potrawek. Zawsze się w niej lepiej coś mądrego dogotuje, niż w harmiderze miasta.
Pisałem bowiem rozprawę doktoryzacyjną, która, wyznaję, szła mi dosyć niesporo.
— Bez wątpienia — rzekłem — ale brak mi niektórych źródeł. Już ich w kilku miejscach na próżno w Warszawie szukałem. Ale dobrze, żem142 sobie przypomniał. Czy też przypadkiem Proboszcz nie ma w swojej bibliotece Archiwów teologicznych Jabczyńskiego? Jest tam parę bardzo mi potrzebnych rzeczy.
— Nie ma się, nie ma się! — odparł proboszcz powoli. — Ale się je gdzieś widziało; skądsiś143 się je miało... Aha! Czekaj! Toć nieboszczyk wuj pana Bolesława pożyczył mi to onego czasu. Dwa tomy, wydanie z trzydziestego któregoś roku! Wiem, wiem. Muszą tu gdzieś być, jeżeli ich ten Majsterpsujka Lucyś na latawce nie poprzerabiał.