— Spadłem z konia — dodał Waldemar tym samym tonem.

— A tak! Zwaliła mnie bestia! No, ale nie żałuję. Wuj mi pozwoli tego konia?

— Na kiedy?

— Dziś, zaraz. Pojadę do kartoflarek.

— Nie będziesz spał?

— Ani myślę! Upiłem się nocą i oparami, teraz zaś... obowiązek.

Waldemar uśmiechnął się.

— Jak chcesz! Ale Ramzes za ostry.

— Już ja go ugłaskam.

— Tak; ale go nie dostaniesz.