Lucia szarpnęła się.
— Skąd... ta wiadomość...
— Podsłuchałem. Oświadczył się baronowej, przyjęty z rozczuleniem. Ordynat...
— Co... ordynat?...
— Był także obecny.
Lucia nabrała powietrza w ściśnięte piersi.
— I co?...
— No, i może także rozczulony? Już tego nie wiem; słyszałem tylko rzewny głos ciotki. Spisek, kuzyneczko.
Policzki Luci pałały. Szybko podała mu rękę.
— Dziękuję, kuzynie. Wiem, co zrobię.