— Pewno z pretensjami? I do mnie pisała oburzona, że pracuję.

— Chce, abyś wrócił do Czerczyna i był administratorem Wiktora.

Bohdan z fantazją poprawił czapkę.

— Tego się nie da zrobić — zawołał rezolutnie.

— Wiktora nie ma w Czerczynie.

— A gdzież jest?

— W świecie, jak ty dawniej! — rzekł ordynat, badając wrażenie.

— Jak to?... Traci!...

— Nawet bardzo. Hula, awanturuje się, gra...

Bohdan zbladł, w oczach mignęła mu rozpacz, coś w nich błysnęło wilgotnego.