— Więc cóż pan zrobi?

Chłopak wyprostował się.

— Zostanę kelnerem.

— Et!

— A pan tylko to umie. Chodźmy!

Brunet wstał ociężale.

Ordynat podniósł się również. Twarz jego była prawie obojętna. Podsunął się do młodzieńca i dotknął jego ramienia.

— Kto pan? Czego pan sobie życzy?! — zaperzył się chłopak, już zły.

— Poczekaj.

— Cóż to znaczy? Jak pan śmie w ten sposób kogoś zaczepiać?