Ordynat się uśmiechnął.

— Trafił swój na swego. Tyś również w sposób niezbyt elegancki tu się zachowywał.

— Ty?... Co to znaczy?!

— Słuchaj! Jesteś Bohdan Michorowski z linii czerczyńskiej i... z Czerczyna.

Młodzieniec cofnął się w tył. Zdumienie odebrało mu mowę.

Ordynat wziął go za rękę. Uśmiechnął się.

— Nie myśl, że jestem ajentem20 śledczym i że cię aresztuję. Jestem tylko Waldemarem Michorowskim z Głębowicz. Musiałeś o mnie słyszeć, bo pamiętać nie możesz.

— Ordynat?!

— Ten sam.

Chłopak rzucił mu się na szyję i ucałował. Po czym spojrzał na osłupiałego towarzysza, wołając: