Księżna zaśmiała się i rzekła wesoło:

— Oryginalny telegram i zabawny człowiek. Wierny jak Troilus28. Już chyba teraz uszczęśliwić go zechcesz.

Rita bystro spojrzała na księżnę.

— Dlaczego teraz?...

— No, nie wiem. Skoro ci tak zapowiada Rzym, widocznie ma nadzieję...

— Ach, ta nadzieja! C’est son cheval bataille29, ale... długo poczeka. Chociaż... ciocia dobrze mówi. Teraz może prędzej zdobędę się na uszczęśliwienie go niż w zwykłych warunkach.

— Znowu cię nie rozumiem. Co do Trestki to zawsze ci mówię, partia niezła: człowiek bardzo dobry, trochę dziwak, ale to nie szkodzi. Przy tym ładny majątek, rezydencja zupełnie możliwa, a nade wszystko — on kocha cię.

— Ciociu, nie mówmy o tym! Ciociu, proszę! Przynajmniej nie teraz! — wołała panna Rita, biegając po pokoju silnie wzburzona.

Księżna wzruszyła ramionami.

— Dziwna dziś jesteś, Ryciu.