— Jedyna moja, patrzą na ciebie. Bądź odważna.
Stefcia uśmiechnęła się do niego. Uczuła nagły przypływ energii.
— Dobrze, będę odważna.
— Złota moja!
— Spójrzcie państwo na drugi rząd krzeseł — szepnęła panna Rita. — Ktoś znajomy, ten ładny młodzieniec z kwiatem w butonierce.
Stefcia i Waldemar spojrzeli we wskazanym kierunku. Ona cofnęła się natychmiast.
— Prątnicki! — rzekł Waldemar.
— Gdzie? gdzie? — pytał Trestka, wychylając głowę.
Panną Rita wskazała mu go wzrokiem.
— Poznałam go od razu, ale on nas jeszcze nie widzi, lornetuje amfiteatr. Wyobrażam sobie jego minę...