— Tak. Biedna babcia! Tak ją kochałam!... Boże! Boże!...

— Długo chorowała?

— Zmarła nagle w Ruczajewie... Nic nie rozumiem. Babcia bawiła ciągle za granicą. Muszę zaraz jechać, inaczej nie zdążę: telegram spóźniony.

Zerwała się z miejsca.

Młody Michorowski spojrzał na zegarek.

— Czy pani stanowczo chce dziś jechać?

— Muszę. Abym tylko zdążyła na pociąg.

— Na pociąg pani zdąży, ale trzeba jechać zaraz, a teraz noc.

Złożyła ręce błagalnie.

— Ja muszę jechać prędko.