— Czy pani kocha jeszcze pana Edmunda? — wypowiedziała jednym tchem dziewczynka.
— Prątnickiego!... Dlaczego pytasz o to?
— Pani tak gniewnie wymówiła jego nazwisko.
— Nie odpowiadasz na moje pytania, Luciu.
— Bo ja chcę najpierw wiedzieć, czy pani go kocha. Panno Steniu, powiedz, proszę.
Patrzała jej w oczy z błaganiem.
Stefci ścisnęło się serce.
— Nie kocham — odparła szybko.
Dziewczynka wstrzymała oddech w piersi, nieufność odbiła się w jej oczach. Spytała jeszcze natarczywiej:
— Nie kochasz? Naprawdę? Ale kochałaś, ja wiem.