Jacenty spełnił polecenie i chciał odejść.

— Czekaj! — zawołał ordynat. — Idź do panny Stefanii i oświadcz, że pragnę się pożegnać.

Jacenty wyszedł.

Ordynat zaczął chodzić po salonie. Po chwili weszła Stefcia. Na twarzy miała silne rumieńce.

Waldemar pospieszył ku niej.

— Chciałem się z panią pożegnać. Zaraz jadę.

— Jak to? Nie zaczeka pan na kolację?

— Nie, pani, spieszę do domu.

— Otrzymał pan jaką złą wiadomość?

— Dlaczego pani o to pyta?