— Tak bym wolała zostać w domu! Tak mi się nie chce jechać!...
— Przecież dawniej lubiłaś bywać w Obronnem — uśmiechnęła się Stefcia.
— Ach, dawniej!... to co innego.
I w oczach jej błysnęło rozmarzenie, tak niedostosowane do tej dziewczęcej postaci, jak niewłaściwa byłaby silna woń róży dla niezapominajki.
Pani Idalia, kończąc ubieranie się, rozkazała zaprzęgać konie do landa118. W parę minut potem Jacenty zastukał do jej pokoju.
— Proszę jaśnie pani, stangret mówi, że można jechać tylko gniadą czwórką lub kasztanami.
— Ale ja kazałam zaprzęgać kare — rzekła pani z przyciskiem.
— Stangret powiada, że karych nie ma.
— Gdzież się podziały?
— Pan praktykant pojechał do miasta.