— Jednak się teraz śmiejesz. Nie obeszło cię to ani trochę.
— Przeciwnie, jestem zachwycony tym wypadkiem.
— Voyons!122 Jesteś bardzo uprzejmy.
— Ależ, ciociu, państwo oboje wyrządziliście mi wielką przysługę: ciocia, że dziś chciała jechać, a ten pan, że właśnie dziś pojechał.
— Nie rozumiem cię.
— Moja ciociu, nie ulega wątpliwości, że ten pan zdobywa sobie tu jakieś prawa, ale to wina cioci — nie moja.
— Powtarzam, że nie rozumiem cię — przerwała pani Idalia, wzruszając ramionami.
— Ciocia widzi jego zabiegi około Luci? Tak czy nie?
— Odbiegasz od przedmiotu.
— Właśnie do niego dążę. Niech mi ciocia odpowie.