— Wybić mnie tym batem. Co?...
— Coś na kształt tego.
— Każdy dbały jest o własne bezpieczeństwo, ja również, więc... może pani przesiadać.
Ściągnął lejce. Czwórka stanęła w miejscu, przy czym konie, nagle zatrzymane, poślizgnęły się nieco na tylnych nogach.
— Może pani przesiadać — powtórzył z uśmiechem.
Panna Rita popatrzała mu prosto w oczy.
— Wie pan, że pan jest...
— Nieznośny! Wiem o tym.
— Arogant!
— Spełniłem życzenie pani.